Iwona Bukowska 

Nadmorska przygoda

Mała Zosia wracała z mamą do swojego letniego domku nad morzem. Chciały w mieście kupić prezent dla brata Zosi na jego 7. urodziny, jednak gry o której tyle opowiadał Staś, nie było w żadnym sklepie. Dopiero w małym sklepiku na przedmieściu udało im się kupić wymarzoną przez Stasia grę „Skojarzenia”. Zarówno mama jak i Zosia były już bardzo zmęczone. Nogi z trudnością stawiały następne kroki, a do domu, przez lasek, było jeszcze dosyć daleko. W pewnym momencie dziewczynka zobaczyła ścieżkę prowadzącą z lasku na plażę. Postanowiły z mamą, że trochę sobie odpoczną. Kiedy doszły do plaży, zdjęły buty i poczuły przyjemne ciepło nadmorskiego piasku. Ich oczom ukazało się spokojne morze. W oddali, na horyzoncie, widać było biały statek, a po niebie fruwały wesołe mewy. Trawy na wydmach wyglądały jakby wiatr o nich zapomniał i stały spokojnie, niemal bezszelestnie. Wszystko zachęcało do odpoczynku i wytchnienia. Zosia położyła się i zaraz poczuła na plecach cudowne ciepło piasku. Lekki wiaterek muskał jej buzię, a słoneczko rozleniwiało swoim ciepłem. Dziewczynka czuje jak całe jej ciało staje się ciężkie, nie ma siły podnieść ani ręki, ani nogi. Fale leniwie przybijają do brzegu, ich szum jest taki delikatny. Zosia słyszy jedną falę, drugą, trzecią... Jest jej dobrze, przyjemnie i ciepło. Do uszu dziewczynki dociera odgłos przylatujących mew. One również wybrały to miejsce na odpoczynek po długim locie. Powieki Zosi stają się coraz cięższe. Czuje jak wiaterek delikatnie głaszcze jej głowę, rączki potem brzuszek i nóżki. Ciepło przepływa od głowy aż do stóp. Dziewczynka zasypia na chwilę. Nagle, na czystym dotychczas niebie pojawiły się małe chmurki – jedna, druga, trzecia, aż nazbierało się ich tyle, że zaczęły zasłaniać słonko. Fale morskie też zrobiły się większe i już bardziej odważnie przybijały do brzegu. Wyglądało tak, jakby chciały dołączyć do zabawy chmurek na niebie. W pewnym momencie jakaś kropelka spadła na nosek śpiącej Zosi, potem następne na policzki. To coraz wyższa fala morska, odbijając się od brzegu powodowała, że pojedyncze kropelki słonej wody spadały na buzię Zosi. Wiaterek również dołączył do zabawy fal i chmurek. Zosia poczuła jak jego chłodny powiew przenika przez jej nogi, ręce, brzuszek, aż do głowy. Otworzyła powoli oczy i zobaczyła uśmiechniętą twarz mamy, która przyglądała się jak córeczka marszczy nosek, gdy spadały na niego kropelki wody. Było im tu dobrze i przyjemnie, ale musiały już wracać do domu, gdzie czekała babcia i jej wspaniałe pierogi z jagodami. Wiedziały jednak, że jeszcze nie raz tu wrócą.

 

Z okazji Dnia Matki 28 maja o godz. 20.00 odbyło się spotkanie, na którym gościliśmy nie tylko uczniów. Oni zaprosili tu najmilszych swemu sercu gości - Mamy.

Na spotkaniu online w zespole Biblioteka uczniowie składali Mamom życzenia, czytali własne napisane na tę uroczystość wiersze.

Prowadzącymi byli Gabrysia Drozdek i Wiktor Kluczyk z kl. 7b oraz Janusz Wróblewski, który przedstawił piękne myśli o Matce.

Wiersze  prezentowali: Antek Mościcki kl. 1b, Antek Florczuk , Nikola Łuszczyńska kl. 2a, Julia Popis kl. 3b, Bartosz Forster z 4a, Zosia Jesionek kl. 5a, Mateusz Osiecki z 5c, Sofija Ciechowskaja z 5c, Basia Zalewska, Ola Demiańczuk, Kinga Dąbrowska z kl. 5b, Natalia Stawicka z 6a, Janusz Wróblewski z 6a, Filip Dzieniecki z 7a, Gabrysia Drozdek z 7b, Wiktor Kluczyk z 7b. Bardzo nam było miło, ponieważ dołączyła do spotkania i przeczytała piękny wiersz absolwentka naszej szkoły - Karolina Kluczyk (obecnie uczennica szkoły średniej).

Wszystkim mamom przyjemnie było słuchać wierszy napisanych dla nich przez ich dzieci.

Występ bardzo się podobał. Po recytacji, mamy dziękowały za miły wieczór.

Spotkanie przygotowały Jadwiga Rołoniec i Ewa Florczuk

Alicja Maria Łukarska Powiatowa i Miejsko-Gminna Biblioteka Publiczna w Grodzisku Wlkp. Bajka relaksacyjna

Motylek CytrynekW piękny słoneczny ranek, w kępie ciemnozielonych traw rosnących przy polnej drodze, przyszedł na świat motylek. Jego trzepoczące skrzydełka miały cytrynowy kolor, bo był to Cytrynek. Od razu można było zauważyć, że motylek jest bardzo pogodnym malcem. Pierwsze, co zobaczył po otwarciu oczu, nie ucieszyła go wcale, był to wielki obłok kurzu! Zastanawiał się: – Czy wszystko, co mnie otacza, jest takie szare? Zasmucił się, tym bardziej, że drgający pył nie pozwalał mu dokładnie przyjrzeć się zbliżającym się dzieciom. Dzieci dostrzegły Cytrynka na tle ciemnozielonej trawy. Od razu im się spodobał. Jak zaczarowane obserwowały go. Cytrynek rozpostarł skrzydełka, podfrunął i przysiadł na różowej bluzeczce dziewczynki. Wyglądał jak najpiękniejsza broszka. Zorientował się, że to nie kwiatek i szybko odleciał. W oczekiwaniu na motyla chłopczyk zapraszająco wyciągnął rękę i podniósł ją w nadziei, że zatrzyma się choćby na chwilkę. Motylek sfrunął na małą, ciepłą dłoń chłopca. Marzenie spełniło się. Uszczęśliwiony chłopiec podziwiał skrzydlatego gościa. Dopiero z tej wysokości Cytrynek zauważył najpiękniejszą i najbarwniejszą łąkę. Łąka mieniła się wszystkim kolorami tęczy! Nie dowierzał własnym oczom: – Wiatr kołysze kolorami?! Cóż to takiego? Chyba jakieś czary… Wiatr szeptał: – Leć, zobacz, to kwiaty, zapraszają cię na słodki nektar, to prawdziwy smakołyk. Zaciekawiony motylek wykonał kilka okrążeń, po chwili stał się niewidoczny, bo fruwał z kwiatka na kwiatek, żeby się posilić i pokołysać w dużych płatkach czerwonego maku. Jednak, po dłuższej chwili kołysanie zaczęło go nużyć, więc szeroko rozpostarł skrzydełka i dał się nieść lekkim podmuchom wiatru. Wzbijał się i wzbijał ku niebieskim obłoczkom. Dookoła panowała niczym niezmącona cisza. W powietrzu unosił się zapach kwiatów i ziół, pojawił się też nowy zapach, dotąd nieznany. Z wysokości dostrzegł złociste pole. Zaciekawiony obniżył lot. Wsłuchiwał się w szelest zboża, kłosy kusząco pachniały. Cytrynek przelatując między kłosami, drżał o swe skrzydełka, obawiał się, że się pokaleczą, są przecież bardzo delikatne. Nie zranił się, bo kłosy rozchylały się, by mógł je minąć. Był urzeczony pięknem świata, jasnym, ciepłym dniem. Wzbił się z nadzieją, że z wysokości dostrzeże pojedynczy, duży płatek maku. Tak bardzo pragnął móc, choć na chwilę złożyć skrzydełka, przysiąść, zatrzymać się i odpocząć, ale lekki wiaterek unosił go w sobie tylko znanym kierunku. Cytrynek błąkał się, nie wiedział, gdzie się znajduje. Zasypiał w locie. Wiatr ulitował się nad nim. Ułożył swego przyjaciela na dużym płatku czerwonego maku. Motylkowi wydawało się, że unosi go czarodziejski, latający dywan. Odpoczywał i czuł jak w skrzydełka wstępuje nowa siła… Przez sen usłyszał radosny śpiew. – Kto tak pięknie śpiewa? To piosenka skowronka. Myślał, że śni, ale nie - śpiew ptaszka przybliżał się i oddalał po to, by znów powrócić. Motylek minął złociste szumiące pole. Powolutku wylądował na najpiękniejszej i najbarwniejszej łące. W czasie lądowania zniknął, rozpłynął się w powietrzu 2 czarodziejski latający dywan. W tym momencie Cytrynek otarł się o szorstki listek… Wolniutko otworzył oczy, zatrzepotał skrzydełkami i pomyślał: – Jestem szczęśliwym motylem, bo gdy przysiadłem na małej ciepłej dłoni chłopca, on nie zrobił mi krzywdy. Chłopiec cierpliwie stał, nie poruszał się, by mnie nie wystraszyć, uśmiechał się do mnie, a w jego radosnych, błyszczących oczach widziałem własne odbicie. Cytrynek długo jeszcze trwał w zadumie, bo trudno było mu rozstać się z błękitnym niebem, złocistym szumiącym polem, najpiękniejszą i najbarwniejsza łąką. – Świat jest cudowny! Wystarczy wrażeń. Było jak w bajce! Teraz na mój powrót czeka kępa ciemnozielonych traw przy polnej drodze. Tam jest mój dom

Zasady zwrotu książek do biblioteki:

  • Drodzy Uczniowie, wypożyczone z biblioteki szkolnej książki ( w kopercie lub koszulce z  zamieszczoną karteczką, na której będzie imię , nazwisko i klasa )  trzeba włożyć do pudełka, które będzie stało przy głównym wejściu do szkoły.
  • Kl. 8 podręczniki zwróci do biblioteki  po wystawieniu ocen. Będzie na ten temat informacja w odpowiednim  czasie.
  • Pozostałe klasy będą  zwracać podręczniki we wrześniu. Jeśli uczeń zmienia szkołę, jest  zobowiązany  zwrócić podręczniki do SEKRETARIATU.

   Jeśli macie pytania, kierujcie je do mnie na CZACIE ( na platformie). Wszystkich pozdrawiam i przepraszam  za  utrudnienia.

 

         Jadwiga Rosłoniec- bibliotekarka

Spotkanie z poezją Św. Jana Pawła II

Wieczorem, 20 maja o godz. 20 na platformie Teams odbyło się  spotkanie poetyckie.

 Uczniowie, którzy chcieli wykazać się umiejętnością czytania poezji wielkiego Polaka Św. Jana Pawła II, a do nich dołączyli Nauczyciele i Rodzice, wszystkich  nas połączyło piękno poezji Papieża.

Wśród wybranych wierszy, mogliśmy usłyszeć piękne interpretacje  utworów  Jana Pawła II zamieszczonych w TRYPTYKU RZYMSKIM (  Pieśń o słońcu niewyczerpanym, Dzieci, Uwielbiam cię siano wonne, Przyjaciel, Zdumienie, Źródło i wiele innych)

Podczas słuchania wierszy,  wyczuwało się, że życie wewnętrzne Św. Jana Pawła od młodości było świadectwem szczególnego kontaktu z Bogiem.

Dziękujemy Rodzicom, Uczniom i Nauczycielom, którzy wzięli udział w spotkaniu.

Organizatorzy:  J. Rosloniec, W. Woźniak i E. Florczuk

Kontakt

Szkoła Podstawowa im. Stanisława Staszica
05-075 Warszawa
ul. Armii Krajowej 39

Tel.: 22 773 90 52
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.